Zdrowie – Twoja świadomość, Twój wybór

zdrowie

             Jedną z największych wartości niemal każdego człowieka jest zdrowie. Inne wartości to rodzina, związek partnerski, bezpieczeństwo, seks, władza, pieniądze, praca… Jednakże najczęściej na samym szczycie tej hierarchii jest zdrowie. Bez niego nie można się cieszyć pozostałymi wartościami. Skoro mowa o zdrowiu jako wartości, to oczywistą rzeczą jest zagrażająca temu zdrowiu choroba, jako przeciwieństwo zdrowia. Potrafimy doskonale zdefiniować większość znanych chorób na podstawie kryteriów nowoczesnej medycyny akademickiej. Skoro medycyna ta nazywana jest naukową, to gdzież nam prostaczkom to zakwestionowania taaakiej wiedzy. A jednak ta wspaniała wiedza coraz częściej budzi nasze wątpliwości, jeśli np. dowiadujemy się, że tylko niecałe 10 % ludzi leczonych na raka metodami najnowszej medycyny jest w stanie dożyć 5 lat od zakończenia leczenia. Są oczywiście również metody nazywane jako niekonwencjonalne, których medycyna nie akceptuje jako metody lecznicze, jednakże statystki dotyczące skuteczności tych metod są trudne do oszacowania, gdyż nie są w odniesieniu do tych metod prowadzone żadne badania statystyczne. Ponadto po ratunek do medycyny niekonwencjonalnej bardzo często trafiają osoby w stanie zaawansowanej choroby po nieskutecznym długotrwałym leczeniu medycznym. Wtedy bardzo często nie można już pomóc żadną metodą. Oczywiście nie mam zamiaru kwestionować osiągnięć i rezultatów nowoczesnej medycyny. Statystyki same robią to znakomicie. Ja chciałbym się skupić na energetycznym podejściu do zdrowia.
Chciałbym wyjaśnić Ci jak zdrowie wygląda z energetycznego punktu widzenia, jak można zadbać o zdrowie aby nie być narażonym na choroby, a także jakie podejście i działanie sugeruje nasza energetyka organizmu, gdy już choroba nas dopadnie i czujemy strach przed śmiercią, jeżeli czegoś nie zrobimy.
Podział definicyjny na „zdrowie” i ”chorobę” jest wynalazkiem cywilizacyjnym i z całą pewnością się na pewno ze mną zgodzisz. W skali milionów lat ewolucji natury i człowieka, określenie zdrowia i choroby jest stosunkowo bardzo młode. Tymi terminami określa się różnicę pomiędzy prawidłowym a nieprawidłowym stanem i funkcjonowaniem poszczególnych narządów i części ciała. Przy czym granice tych różnic zostały wytyczone przez medycynę akademicką i mogą one w zależności od „czegoś tam” lub „kogoś tam” ulegać zmianom. Np. klasyfikacja nadciśnienia płucnego została określona dopiero w 1956 roku przez niejakiego Wooda i zgodnie z tą klasyfikacją od tego momentu wiadomo, kto ma prawidłowe ciśnienie, a kto jest chory na nadciśnienie i jak poważna jest to choroba. W 1998 roku Światowa Organizacja Zdrowia wprowadziła nową klasyfikację wg której więcej ludzi dowiedziało się, że jest chorych na nadciśnienie. To nie wszystko. W 2003 roku podział ten został zmodyfikowany ponownie. Jak się domyślasz kolejna grupa zdrowych – wg dotychczasowych kryteriów – osób, musiała sięgnąć po lekarstwa na nadciśnienie, gdyż dowiedzieli się, że ich stan zdrowia jest niewłaściwy, że są chorzy. Zastanów się ileż to chorób zostaje wykrytych podczas tzw. badań profilaktycznych, kiedy człowiek czuje się bardzo dobrze i jest ze swojego stanu zdrowia i bieżącego samopoczucia bardzo zadowolony.
Ale wróćmy na moment do natury. Natura rozwijała się przez długie miliony lat i wypracowała sobie genialne, niesamowite metody każdego organizmu nie tylko przetrwania ale przede wszystkim rozwoju. To dzięki tym sposobom z jednokomórkowców życie rozwinęło się do tak skomplikowanych wieloelementowych organizmów, jakim jest człowiek.

Gdyby choroba była czymś silniejszym od człowieka, człowiek już dawno by wyginął. Podczas długiego okresu ewolucji natura dostosowywała strukturę organizmów tak aby mogły przetrwać, ale także aby się rozwijały w zmiennych i trudnych warunkach. Żywy organizm nauczył się reagować na zagrożenie tak samo wewnętrznie jak i na zewnątrz. Wewnątrz nas całym procesem życiowym zarządza ludzki mózg. Przez cały czas analizuje on dane jakie otrzymuje od naszych pięciu zmysłów oraz całego układu nerwowego i reaguje w odpowiedni sposób aby optymalnie dostosować wszystkie procesy życiowe do aktualnych warunków. Szczególnie mocno nasz mózg reaguje na nasz sposób oceny otaczającej nas rzeczywistości, który wymyka się naszej kontroli. W tym momencie mamy do czynienia z tzw. emocjami. Są to niezwykle silne energie, których człowiek nie potrafi opanować. Należą do nich m.in. strach, żal, złość, nienawiść, troska. Mózg zaczyna wówczas dostosowywać nasz organizm do przeciwstawienia się odczuwanemu zagrożeniu. Jeżeli ofiara (człowiek, zwierzę) atakowana jest przez drapieżnika odczuwa silną emocję, którą można sformułować jako strach przed śmiercią. Naturalną reakcją jest wówczas ucieczka. Żeby szybko i skutecznie uciec przed drapieżnikiem organizm dostosowuje optymalnie w tym celu swoje możliwości. Uciekając, bardzo głęboko i intensywnie oddychamy, zatem im większą mamy pojemność płuc, tym dłużej i skuteczniej potrafimy uciekać. W momencie zagrożenia i podjęcia ucieczki nasze płuca się powiększają. Z pewnością doświadczyłeś w swoim życiu różnicy jak można szybciej i dłużej uciekać pod presją strachu. W tym czasie wszystkie inne funkcje organizmu zostają wstrzymane ponieważ najważniejsza jest ucieczka. Dlatego w czasie ucieczki nie będzie Ci się chciało spać, gdyż to udaremniłoby ucieczkę. Nie będzie Ci się chciało jeść, bo nie czas na przerwy (organizm zawiesza lub ogranicza funkcje trawienne do niezbędnych). Nie czujesz bólu ani zmęczenia bo w tej chwili najważniejsze jest Twoje życie. Ta sytuacja zmienia się kiedy udaje Ci się uciec. Po ucieczce czujesz się słaby, zmęczony i wyczerpany. Ostry ból w płucach sprawia wrażenie, że będziesz pluł krwią. Nadwyrężenie niektórych organów (płuc) i części ciała (mięśni) może spowodować konieczność ich regeneracji i odbudowy. Temu procesowi może towarzyszyć ból i gorączka. Ale zagrożenie życia minęło. Teraz kiedy nie musimy już uciekać, możemy sobie pozwolić na odpoczynek i dojście do siebie. Im dłuższa i bardziej wyczerpująca była ucieczka, tym dochodzenie do siebie będzie dłuższe. To raczej logiczne. Zwróć jednak uwagę, że w opisanym przypadku objawy chorobowe tj. zmęczenie, wyczerpanie, ból, gorączka, obrzęk płuc pojawiają się po ustaniu emocji jaką był strach i służą regeneracji, zdrowieniu. Ty jednak zaniepokojony tymi objawami idziesz do lekarza, który nie wgłębiając się w przyczyny stwierdza zapalenie płuc i raczy Cię antybiotykami. Zwróć uwagę, że diagnoza lekarza dotyczy rozwoju choroby a więc rozwoju zagrożenia w Twoim organizmie, a nie procesu zdrowienia po pokonaniu zagrożenia. To na pewno nie doda Ci entuzjazmu. Niedawno co uciekłeś przed śmiercią, a tu kolejne zagrożenie – zapalenie płuc. To bardzo prosty przykład i choć z pewnością logiczny to nie wszystkich przekona. Zatem rozwińmy go nieco o inne emocje.
Weźmy przykład pracownika, który jest poniżany i zmuszany do ciężkiej ponadnormatywnej harówki przez swojego szefa. Emocje jakim może ulec taki pracownik, to poczucie niskiej wartości. Biologicznie i ewolucyjnie organizm odczuwa to jako konieczność poddania się (nie wywyższania się) przywódcy stada, gdyż w przeciwnym wypadku jego istnienie może być zagrożone. Musi zatem być mniejszy od przywódcy, spolegliwy i odsunąć się na bok. Zaczyna się chylić, garbić, kurczyć, a organizm w tym celu redukuje jego konstrukcję w wyniku czego redukuje się jego tkanka kostna. Dzieje się to bezboleśnie, gdyż zaktywowane są wszystkie siły organizmu na walkę o przetrwanie i poradzenie sobie z tym konfliktem. Jeżeli po jakimś czasie pracownik poradzi sobie z tą emocją na skutek np. nagłego awansu czy docenienia, dowartościowania przez szefa albo zrozumienia, że jest o wiele więcej wart niż myśli jego szef, w organizmie zaczyna się proces zwrotny. Zatem rozpoczyna się przywracanie organizmu do naturalnego właściwego stanu. Pracownik chodzi dumny z siebie, wyprostowany, z głową do góry a mózg zaczyna uzupełniać brakującą tkankę kostną. I tu zaczyna się problem. Okostna, jako najbardziej unerwiona część kości zaczyna się rozciągać powodując okropne bóle. Pracownik zaniepokojony idzie do lekarza, a tam dowiaduje się, że wg medycyny jego dolegliwości zwane są osteoporozą. Przy większym ubytku tkanki kostnej powyżej pewnych określonych przez medycynę wartości (na skutek dłużej trwającego konfliktu poczucia niższej wartości) – dowie się, że ma raka kości. No i w tym wypadku taki awansowany i stojący na progu kariery pracownik przeżywa życiowy dramat. Rak kości. W dalszej fazie zdrowienia zostanie to zdiagnozowane dodatkowo jako białaczka. Jego umysł walczy, myśli – nie ma na to lekarstwa, wkrótce umrę. Zaczyna się strach przed śmiercią. Zaczyna uciekać – zimne ręce, brak apetytu, nie może spać, nieustannie wzmożony oddech, płuca powiększają swoją pojemność. W tym wypadku drapieżnikiem jest diagnoza o zbliżającej się śmierci. Zatem pracownik ciągle ucieka dzień za dniem i nie może się zatrzymać. Ten stan trwa dopóki nie zostanie konflikt strachu przed śmiercią rozwiązany. Co zatem dzieje się w jego organizmie? Po pewnym czasie płuca nie potrafią już zwiększyć swojej dotychczasowej pojemności aby zapewnić dalszą i ciągłą ucieczkę. Ale natura jest genialna, gdyż życie jest ważniejsze od czegokolwiek. W płucach zaczynają się dzielić komórki i tworzyć dodatkowe pęcherzyki płucne. Nawet nieco większe i mocniejsze od dotychczasowych, bo sytuacja tego wymaga. Im dłużej trwa „ucieczka” przed śmiercią, tym powstaje więcej pęcherzyków, które mają pomóc w „ucieczce”. Przypomnę tylko, że jest to reakcja biologiczna. Organizm nie rozróżnia krótkiego skoku cywilizacyjnego i definicji choroby. Proces „leczenia” raka kości w medycynie może polegać w pewnych przypadkach na stosowaniu zabiegów operacyjnych. Załóżmy, że nasz pracownik jest po takim zabiegu i jest pełen nadziei, że jest na najlepszej drodze do wyzdrowienia. Po kilku miesiącach jest już przekonany, że walka z rakiem się udała. W tym momencie konflikt strachu przed śmiercią zostaje rozwiązany i nie trzeba dłużej uciekać. Teraz trzeba odpocząć i przywrócić organizm do naturalnego stanu. Płuca mogą znowu normalnie funkcjonować, wrócić do swojej naturalnej pojemności, a dodatkowe pęcherzyki płucne nie są już potrzebne. Decyzje mózgu kierują odpowiednie siły w organizmie (w tym wypadku będą to prątki gruźlicy i mykobakterie) tegoż pracownika do rozebrania i wydalenia zbędnych już komórek z organizmu. Niestety będzie się to wiązało z bólem w płucach, gorączką, złymi wynikami krwi i moczu za pomocą których nastąpi wydalanie komórek poza organizm. Kosci znowu zaczynają boleć. Proces zdrowienia będzie odpowiedni do czasu i siły trwania konfliktu. Zaniepokojony swoim stanem pracownik idzie do lekarza, gdzie otrzymuje kolejny wyrok – przerzuty raka do płuc. Ucieczka zaczyna się od nowa. Wprawdzie proces zdrowienia zostaje przerwany więc na jakiś czas i dolegliwości ustąpią, gdyż zaczyna się znowu etap aktywnej walki i ucieczki, ale niestety stosowanie chemii i radioterapii powoli wyniszcza organizm szybciej niż ten jest w stanie „uciekać”. Dla nieświadomych podam, że jako chemioterapię w leczeniu raka na całym świecie stosuje się pochodną iperytu – gazu musztardowego – niezwykle silnej broni biologicznej stosowanej podczas I Wojny Światowej. Jeżeli zainteresują Cię statystyki, to najwięcej ludzi umiera na raka płuc i to najczęściej w wyniku przerzutów (strachu przed śmiercią po wcześniejszej diagnozie innego nowotworu). W fazie zdrowienia, jeżeli towarzyszy temu bardzo silny ból (jak np. w przypadku raka kości) medycyna stwierdza wówczas stan agonalny i lekarz przepisuje morfinę lub plastry zawierające narkotyk uśmierzający ból. Lekarz doskonale wie, że środki te paraliżują jelito grube, ale w stanie agonalnym pozwala to zmniejszyć ból umierającego. Wtedy taki człowiek umiera z wygłodzenia a nie na raka.
Zaprezentowana wyżej analiza wywraca do góry nogami wiedzę medyczną, zatem nie musisz się z tym zgadzać. Ponadto uznanie tych dociekań jako prawdziwe naraziłoby na zapaść wielomiliardowy przemysł farmaceutyczny na całym świecie. Gdybyś nabrał podejrzeń, że to co piszę może być zgodne z rzeczywistością, musiałbyś rozważyć płynący z tego wniosek, że ok. 98 % ludzi trafia do lekarza w fazie zdrowienia już po rozwiązaniu konfliktu. To byłaby druzgocąca prawda. W tym momencie należałoby się położyć, odpoczywać, dużo pić wody i zdrowo się odżywiać aby wspomóc proces zdrowienia, a nie rozpoczynać walkę z przeciwnikiem, którego już nie ma. Jak już wspomniałem faza zdrowienia przebiega odpowiednio długo i dotkliwie w zależności od długości fazy aktywnej odczuwania konfliktu. Dlatego warto poznać jak przebiega faza zdrowienia w przypadku poszczególnych procesów konfliktów biologicznych (chorób). Występują w nich bowiem kryzysy nasilenia objawów, na które warto być przygotowanym. Niektóre kryzysy w fazie zdrowienia mogą wiązać się z niebezpieczeństwem dla życia z powodu zbyt dużej masy konfliktowej np. długotrwały konflikt (ponad 6 miesięcy) związany z utratą własnego rewiru lub jego zawartości podczas fazy zdrowienia może podczas kryzysu spowodować zawał serca. To niebezpieczeństwo dotyczy zaledwie niewielkiego procenta przypadków, jeżeli proces zdrowienia przebiega w sposób kontrolowany, ale warto mieć to na uwadze.

A jak to jest z przyczynami innych chorób? Podobnie, podłożem wszystkich chorób, o których dowiadujemy się od lekarza jest konflikt emocjonalny, czyli zakres przepływu świadomej energii psychicznej nad którą tracimy panowanie. Nie dotyczy to jednak dolegliwości nabytych w nagłych wypadkach, zatruciach i wygłodzeniu organizmu czyli w sytuacjach ewidentnego działania zewnętrznego.
Poniżej podaję powiązania niektórych chorób z niektórymi przyczynami konfliktowymi.

Kora nadnerczy – zły kierunek, zejście na manowce.
Pęcherz – brzydki konflikt, podłe oszustwa.
Kości – brak dobrej samooceny, poczucie niższości.
Gruczoł mleczny piersi – konflikt związany z troską lub dysharmonią.
Przewód mleczny piersi – konflikt wynikający z separacji.
Lewa pierś (praworęczność) – konflikt dotyczący dziecka, domu lub matki.
Prawa pierś (praworęczność) – konflikt z partnerem lub innymi osobami.
Oskrzela – konflikt terytorialny.

Szyjka macicy – ostra frustracja.
Okrężnica – brzydki konflikt niestrawności.
Pęcherzyk żółciowy – konflikt rywalizacji.
Serce – nieustanny konflikt.
Nerki – brak chęci do życia, konflikt wody lub cieczy.
Krtań – konflikt strachu.
Wątroba – strach przed głodem.
Płuco – strach przed śmiercią przez uduszenie.
Gruczoły limfatyczne – utrata wiary w swoją wartość związana z lokalizacją.
Czerniak – poczucie bycia brudnym, nieczystym.
Ucho środkowe – niemożność uzyskania witalnych informacji.
Usta – niemożność żucia lub powstrzymania go.
Przełyk – niemożność przełykania.
Trzustka – niepokój-gniew na członków rodziny, konflikt na tle dziedziczenia.
Prostata – brzydki konflikt o podłożu seksualnym.
Odbyt – strach przed bezużytecznością.
Skóra – utrata integralności.

Śledziona – szok po fizycznym lub emocjonalnym urazie.
Żołądek – gniew nie do strawienia, wzięcie za dużo na siebie.
Jądra i jajniki – konflikt utraty.
Tarczyca – uczucie bezsilności.
Macica – konflikt seksualny.

INNE CHOROBY WIĄŻĄCE SIĘ Z KONFLIKTOWYMI EMOCJAMI

Angina pectoris (dusznica bolesna, dławica piersiowa) – powoduje ją konflikt terytorialny w fazie aktywnej oraz zawał serca w fazie zdrowienia.
Hemoroidy – praworęczna kobieta z kompleksem samoidentyfikacji i leworęczny mężczyzna przeżywający gniew z powodu utraty swojego terytorium mogą zapaść w fazie zdrowienia na hemoroidy.
Cukrzyca i hipoglikemia – u praworęcznej kobiety rozwija się hipoglikemia w wyniku niepokoju i wstrętu, natomiast u leworęcznej cukrzyca insulino-zależna. U praworęcznego mężczyzny cukrzyca insulino-zależna powstaje jako wyniku konfliktu oporu lub walki przeciwko czemuś, jeśli jest on leworęczny zapada na hipoglikemię.
Porażenie nerwu twarzowego – powstaje w wyniku strachu przed utratą twarzy, przed staniem się obiektem kpin.
Zawał serca – walka o terytorium lub jego zawartość.
Stwardnienie rozsiane i paraliż – niemożność ucieczki, przedłużająca się lub chwilowa bezradność.
Łuszczyca – powstaje w wyniku konfliktu odseparowania od matki, ojca, rodziny, domu, przyjaciół lub zwierząt domowych.
Psychozy – wszelkie rodzaje psychoz mają jeden lub dwa aktywne konflikty w każdej z obu części mózgu.
Reumatyzm – konflikt powstały w wyniku brutalnego odseparowania powodującego ból i cierpienia.
Bielactwo nabyte – brzydki lub brutalny konflikt separacji.

Czy zatem medycyna jest zbędna? Ależ oczywiście, że nie. Medycyna jest konieczna i niezastąpiona jeżeli chodzi o obrażenia ciała doznane w nagłych wypadkach, w przypadkach zatruć, wycieńczenia organizmu i wygłodzenia. Ale jest także niezbędna w sytuacjach wystąpienia kryzysu w fazie zdrowienia, zwłaszcza jeżeli faza ta nie była monitorowana i nastąpi nagle np. zawał serca czy udar. Z mojej praktyki Rebirthingu mogę zapewnić, że podczas sesji oddechowych znakomicie zostają rozładowane wszystkie masy konfliktowe, a faza zdrowienia przebiega łagodniej i szybciej.

Na koniec na pewno rodzi się w Tobie pytanie, na ile powyższa analiza jest wiarygodna i sprawdzona przeze mnie lub kogokolwiek. Powiązanie poszczególnych konfliktów z konkretnymi chorobami, przebieg fazy aktywnej i fazy zdrowienia i cały proces, który w formie skrótowej opisałem, został sformułowany przez niemieckiego lekarza onkologa urodzonego w 1935 roku dr Ryka Geerda Hamera. U mnie w pracy energetycznej z klientami reguła ta się potwierdza całkowicie. Dr Ryk Geerd Hamer swoją teorię, którą zaczął badać od 1978 roku, nazwał Nową Medycyną Germańską. Przyznaję, że to niezbyt szczęśliwie brzmiąca nazwa. Została ona jednak potwierdzona w 100 % na podstawie dokonanej przez niego analizy ok. 31 000 pacjentów. Niestety do tej pory jego odkrycie nie zostało uznane przez medycynę na całym świecie za wyjątkiem państwa Nikaragui oraz ortodoksyjnych żydów, którzy w 2008 roku w Sandefjordzie, w protokole ze specjalnej konferencji złożyli w kancelarii adwokackiej następujący zapis:

1.Germańska Nowa Medycyna jest znana od 27 lat. Zgodnie z artykułem zawartym w talmudzie, który po odkryciu Germańskiej Nowej Medycyny został napisany przez przywódcę ultraortodoksyjnego ruchu chasydzkiego Rebbe Menachem Mendel Schneersona, wszyscy żydzi powinni dbać o to, żeby pacjenci wiary żydowskiej byli leczeni zgodnie z zasadami Germańskiej Nowej Medycyny. Jej terapia osiąga 98 % efektywności.
2.Najstraszniejszym jest fakt, co potwierdził rabin dr Esra Iwan Götz, że zgodnie z tym artykułem, który dzisiaj stanowi część talmudu, powinno się uniemożliwić korzystanie z Germańskiej Nowej Medycyny pacjentom nie-żydowskiego wyznania. Według dr Esra Iwana Götza niepojętą rzeczą jest nie tylko fakt, że wszyscy rabinowie poinformowani byli o słuszności Germańskiej Nowej Medycyny i dbali o to, żeby żaden pacjent żydowskiego wyznania nie był maltretowany przy użyciu chemioterapii i morfiny, ale również to, że wszyscy profesorowie żydowskiej wiary, a szczególnie onkolodzy, którzy stanowią większość, prowadzili dwa rodzaje terapii.
3.A więc bojkot Germańskiej Nowej Medycyny nie wynika z niewiedzy, z pomyłki czy też z braku informacji, tylko jest celowym światowym ludobójstwem, co też potwierdził dr Esra Iwan Götz.
4.W obliczu tej nieopisanej zbrodni, której ofiarą padło w ostatnich 27 latach szacunkowo około 2 miliardów ludzi, uczestnicy konferencji uznają, że jest najwyższy czas, żeby to wielkie przestępstwo nazwać po imieniu i je ujawnić.

W Europie obecnie w kilku krajach toczą się przeciwko dr Hamerowi procesy karne. W roku 1997 został aresztowany i przez 18 miesięcy więziono go na mocy niejasnego prawa dotyczącego stosowania naturalnych terapii, które wprowadzono za czasów Hitlera w celu gnębienia Cyganów. Jego przestępstwo polegało na udzieleniu bezpłatnej porady lekarskiej kilku osobom, które prosiły go o to. Oskarżyciel publiczny stwierdził otwarcie, że należy zastosować wszelkie możliwe środki w celu usunięcia go ze społeczeństwa.
Od roku 1999 dr Hamer mieszka w Hiszpanii, ponieważ sądy w Niemczech, Austrii, Francji i Szwajcarii chcą wytoczyć mu sprawy pod zarzutem spowodowania śmierci kilku pacjentów cierpiących na raka, którzy zmarli rzekomo po zastosowaniu się do jego porad. Zgodnie z ich uzasadnieniem dr Hamer jest mordercą w skali masowej, ponieważ odmówił pacjentom cierpiącym na raka rzekomo bezpiecznej i efektywnej terapii, którą oferuje medycyna konwencjonalna.
Podczas jednego z wielu procesów oskarżyciel publiczny (z Wiener Neustadt, Austria) musiał przyznać, że spośród 6.500 pacjentów z bardzo daleko posuniętym stadium raka 6.000 wciąż żyło po okresie od czterech do pięciu lat po leczeniu przez dra Hamera. Jest to odsetek udanych zabiegów sięgający ponad 90 procent i jest on niemal odwrotnością tego, czego można się spodziewać po konwencjonalnych sposobach leczenia zaawansowanych przypadków.
Jeżeli pragniesz zgłębić informacje na temat Nowej Medycyny Germańskiej zachęcam do odwiedzenia strony internetowej http://www.germanska-nowa-medycyna.pl
Ja podczas pracy z energią w czasie sesji oddechowych łączę od dawna skutki występujących chorób z przyczynami emocjonalnymi. Kiedy w czasie sesji oddechowej uwalniają się poszczególne emocje, odblokowywane zostają w tym momencie poszczególne miejsca w ciele, w których te emocje były stłumione i powodowały zmiany w przepływie energetycznym (faza aktywna). Uwolnienie tych emocji jest tożsame z rozwiązaniem konfliktu psychicznego. Po ustaniu przyczyny, czyli po rozwiązaniu konfliktu następuje proces zdrowienia, a przepływ energetyczny zaczyna dochodzić do równowagi. Ciekawą rzeczą jest, że świadoma praca z tą energią podczas sesji oddechowej pomaga znacznie szybciej i łagodniej przejść fazę zdrowienia.
Zachęcam Cię do pracy nad sobą, poznania, odblokowania i wyregulowania energetyki swojego organizmu w czasie sesji oddechowych, na które serdecznie Cię zapraszam. W przypadku wątpliwości pomogę Ci również zrozumieć emocjonalne przyczyny i stadium Twoich ewentualnych dolegliwości. Nowa Medycyna nie jest oczywiście żadną medycyną. To odwieczne prawa natury, które zostały wreszcie jasno sformułowane i udowodnione w naukowy sposób. Pomimo to myślę, że z całym szacunkiem teoria ta zasługuje na to miano. Za to medycyna konwencjonalna czyli akademicka bardziej zasługuje na miano religii, gdyż większość stosowanych metod i farmaceutyków w odniesieniu do konkretnych przypadków zdrowotnych zadziała bardziej na podstawie wiary niż naukowego przekonania i dowodu.

Teraz jeszcze kilka zdań o profilaktyce zdrowia. Podam Ci 6 punktów, które zapewnią Ci doskonałe samopoczucie i zdrowie:
1.Oddychaj świadomie jak najczęściej. Świadomego oddechu uczę na sesjach oddechowych, ale w ciągu dnia ilekroć bierzesz oddech w sposób świadomy – nie wstrzymujesz go i nie blokujesz mimowolnie, z każdym oddechem poprawiasz przepływ energii w swoim ciele. Z kolei zatrzymując i blokując oddech można doprowadzić do zakłócenia przepływu energii, co w najgorszym wariancie spowoduje jej całkowite zatrzymanie. Ale to chyba sam rozumiesz.
2.Pij wodę. Woda stanowi ponad 70 % Twojego ciała i jest niezbędna do jego prawidłowego funkcjonowania. Nie tylko pomaga w filtrowaniu i oczyszczaniu organizmu ale także jest przewodnikiem elektrycznym naszego układu nerwowego. Niedobór wody w tym zakresie można porównać do niedoboru kwasu w akumulatorze. Codziennie należy wypić ok. 2 litry wody. Odczuwanie pragnienia jest ostatecznym sygnałem alarmowym, że brakuje Ci wody.
3.Ćwicz. Ruch powoduje zwiększony przepływ krwi w naszym ciele i tym samym powiększenie naczyń krwionośnych. Dzięki temu szybko i skutecznie doprowadzamy wszystkie niezbędne składniki pożywienia do wszystkich części ciała, nawet tych najdrobniejszych nitek układu krwionośnego. Stąd powiedzenie „Ruch to zdrowie”. Postaraj się zmobilizować choćby tylko do spacerów, a już to da Ci szybkie i wyraźne efekty.
4.Odżywiaj się zdrowo. To chyba nie wymaga komentarza. Internet i księgarnie są zawalone książkami i poradami na temat zdrowego odżywiania. Ale kto to stosuje?
5.Oczyszczaj swój organizm. Zastosuj jakąkolwiek dietę, nawet ta najprostsza będzie odwzajemniona przez Twój organizm. Nie musi być stała. Zrób coś oczyszczającego dla siebie od czasu do czasu, np. raz w tygodniu wypij parę soków warzywnych albo jakieś zioła oczyszczające. Gdyby katolicy stosowali piątkowy post od mięsa byliby znacznie zdrowsi. To też uproszczona forma diety i zapewniam, że jest skuteczna.
6.Oczyszczaj się emocjonalnie. Chodzi o odstresowanie się. Skuteczne oczyszczanie emocjonalne następuje w czasie sesji oddechowych, ale dobry jest każdy relaks, który pozwala odpocząć, wyciszyć umysł. Uprawianie sportu pozwala zrealizować kilka punktów jednocześnie: świetnie odstresowuje, gwarantuje sporą dawkę ruchu, uaktywnia nieblokowany oddech i wymaga uzupełniania wody. To dlatego sportowcy są z reguły zdrowi.

Teraz możesz porównać swój stan zdrowia albo swoich znajomych czy krewnych do stopnia realizacji tych punktów i sprawdzić jaki jest poziom odniesienia. Ja już wiem, że nie wypada to zbyt optymistycznie, ale gwarantuję Ci, że zastosowanie tych punktów w swoim życiu całkowicie zmieni Twoje życie. Pozytywne nastawienie i odpowiednie poczucie własnej wartości jako człowieka zdrowego, aktywnego i radosnego pozwoli Ci także skutecznie radzić sobie z wszystkimi emocjami, a wręcz pozwoli w nie nie popadać.