by
on
under
Permalink

Oddech życia

oze-slonceJak niewiele potrzeba, aby odnaleźć swoją własną drogę, cel do którego dąży każdy człowiek, nieraz nieświadomie i właśnie ono jest główną przyczyną chęci życia. Tym sekretem jest szczęście. Ten stan działa na każdego człowieka jak orzeźwienie. Dla każdego człowieka szczęście jest czymś niepowtarzalnym, ma zupełnie inny wymiar, inną wartość i inne oczekiwania wobec samego siebie, dlatego uszczęśliwianie innych na siłę nie wychodzi, a nawet jeśli wydaje nam się, że to się udało, to z czasem skutki tego są nieciekawe.

Oddech dla każdego człowieka jest przyrodzonym prawem i cechą świadczącą o tym, że żyje. Jeżeli oddycham, to znaczy, że żyję. Lecz dalej już nikt się nie zastanawia czy jakość jego życia również może zależeć od jakości oddechu? Przecież to byłoby zbyt proste!!! Uczymy się, studiujemy przez kilkanaście a może nawet kilkadziesiąt lat po to żeby podnieść jakość naszego życia… robimy doktoraty, habilitacje, pracujemy ciężko przez całe życie po to żeby podnieść jakość naszego życia… czytamy, słuchamy, praktykujemy rady filozofów, fachowców, specjalistów, ekspertów, nauczycieli, mistrzów, guru, religii po to żeby podnieść jakość naszego życia… i tu miałoby się okazać, że jakość naszego życia ma związek z oddechem? Spróbujmy się trochę zagłębić w temat. Jeżeli napiszę, że oddech jest przymiotem samego Boga Stwórcy, dającym życie czy powołującym do życia, to nie napiszę nic nowego o czym byś nie wiedział. Wspomina już o tym bowiem Biblia opisując akt stworzenia. „Wtedy to Pan Bóg ulepił człowieka z prochu ziemi i tchnął w jego nozdrza tchnienie życia wskutek czego stał się człowiek istotą żywą.”(Biblia Tysiąclecia Rdz 2,7). Z uwagi na Energetyczny charakter Boga Stwórcy należy rozumieć, że „ulepienie człowieka z prochu ziemi” jest Kreacją Boga, pomysłem, intencją ( a nie że siadł na ziemi i rękoma ulepił chłopka z gliny) zaś Jego oddech urzeczywistnił tę myśl. Biblia wspomina również, że „Stworzył więc Bóg człowieka na swój obraz, na obraz Boży go stworzył” (Rdz 1,27). Niewiele wiemy o tym obrazie , ale to co jest pewne, to to,  że ma moc Stwórczą a Jego oddech powołuje do życia. Czy my w takim razie też tak potrafimy? To niemożliwe, prawda? A może jednak? Skupmy się na praktyce naszego życia i jaki ma ona związek z oddechem.

Zacznijmy od czegoś przyjemnego. Wyobraź sobie, że jesteś w górach i z wycieczkowego autobusu wychodzisz na taraz widokowy, z którego rozpościera się wspaniała panorama gór. Świeci słońce a delikatne obłoki sunące po błękitnym niebie  ocierają się o szczyty gór. Zachwycony przepięknym widokiem jak reagujesz? … reagujesz głębokim wdechem, który dociera głęboko do środka Twojego ciała, a następnie następuje swobodny uwalniający wydech, jak gdybyś chciał całkowicie cały oddać się tej chwili. Podobnie reagujesz, kiedy zachwycasz się innymi rzeczami, z tym że stopień nasilenia tego oddechu uzależniony jest od stopnia zachwytu. Zwróć uwagę, że oddech jest swobodny, pełny, niczym nie skrępowany i ogranicza go jedynie pojemność Twoich płuc, bo najchętniej jak by się dało to wziąłbyś go jeszcze głębiej.

Teraz podobna sytuacja. W tym samym miejscu wychodzisz z tego samego autobusu, ale właśnie przed chwilą w autobusie mąż lub żona wygarnęła Ci, że wie o Twoim romansie i żąda rozwodu oraz większej części majątku wraz domem oraz natychmiast wyprowadza się z dziećmi do matki. Domyślam się, że widok pięknych gór nie zrobi na Tobie większego wrażenia. Świadomość zdemaskowania romansu  sprowadzi na Ciebie prawdopodobnie uczucie wstydu, który będzie jeszcze większy, jeżeli np. doszło z tego powodu do awantury w autobusie i przy okazji o wszystkim dowiedzieli się wszyscy członkowie wycieczki. Najlepiej byłoby stamtąd uciec albo całkowicie zniknąć. W dodatku wiesz, że w tej sytuacji jesteś przegrany i już widzisz perspektywę odebrania ci dzieci oraz dorobku życia (domu, majątku, pieniędzy, alimentów przez następne 20 lat albo i dłużej. Ogarnia Cię strach i złość. Jaki teraz jest Twój oddech? Oczywiście nie masz głowy do tego by się nad tym zastanawiać. Ale ja Ci powiem. Twój oddech nie jest już głęboki, swobodny, przyjmujący i uwalniający. Twój oddech jest krótki, gwałtowny a przede wszystkim zaciskany i wstrzymywany. Tylko chwilami nabierasz głębokiego oddechu, żeby natlenić organizm bo już brakuje Ci tchu z tego wstrzymywania. Chciałbyś zatrzymać tę chwilę, ten czas, aby nie biegł dalej, aby dalej nic się już nie wydarzyło z tego co nieuchronnie sobie wyobraziłeś jako konsekwencję ostatniej kłótni. Tą silnie energetyczną chwilę, która Cię dopadła chciałbyś wyeliminować, schować, zakopać…

Te dwa przykłady może nie dowodzą jeszcze, że Twój oddech ma wpływ na jakość Twojego życia, ale być może zaczynasz rozumieć, że istnieje związek pomiędzy jakością Twojego życia a sposobem oddychania.

Wstrzymując i zaciskając oddech zaciskasz również szereg mięśni i narządów swojego ciała. W pierwszej kolejności są to narządy i części ciała związane z oddechem, a więc krtań, płuca, szczęki, policzki. Zaciskasz też pięści odczuwając złość, ściska Ci serce odczuwając żal lub stratę kogoś bliskiego, zaciska Ci nerki odczuwając strach, czy wątrobę odczuwając gniew (mówi się, że leży mu co na wątrobie). Zaciskając poszczególne części ciała pod wpływem emocji wstrzymujemy również oddech. Te rzeczy następują jakby dwustronnie.

Teraz uświadom sobie, że to zaciskanie i wstrzymywanie blokuje prawidłowy przepływ energii w Twoim organizmie. Zaciśnięcie pięści powoduje, że przez dłoń przestaje płynąć krew. Im dłużej będziesz trzymać pięść zaciśniętą, tym dłużej będzie ona niedokrwiona i niedotleniona. Z czasem dojdzie do jej odrętwienia i będziesz miał problem z poruszaniem palcami. Tak samo dzieje się z zaciskanymi innymi częściami ciała lub narządami. Jeżeli odpowiednio często będzie pozbawiał je prawidłowego przepływu energii (krwi i tlenu) ich zdolności prawidłowego funkcjonowania z czasem będą coraz bardziej ograniczone. 

Teraz ciekawostka. Zaciskanie swojego ciała i wstrzymywanie oddechu wymaga z Twojej strony zaangażowania sporej ilości energii, która w tym miejscu jest blokowana. Ta energia jest związana z daną sytuacją, zatem każde uwolnienie lub rozluźnienie powodowałoby ponowną konfrontacja z energią tej sytuacji i przezywanie jej na nowo. Z uwagi na fakt, że dane emocje zblokowane w tym miejscu są dla nas nieprzyjemne i niechciane, blokujemy tę energie przy każdej próbie jej uwolnienia. Z czasem stajemy się Mistrzami trzymania tej energii na uwięzi w sposób całkowicie nieświadomy, gdyż nieświadomie dostosowujemy oddech do tego aby te energie nam nie dokuczały. Skoro oddech jest naszą czynnością bezwarunkową, to nasz organizm stara się dbać o nasze samopoczucie i w sposób bezwarunkowy dostosowuje nasz oddech do tego, aby stłumione emocje nie wydostały się na zewnątrz. Na każdą próbę uwolnienia reagujemy kolejnymi stłumieniami. Niestety energia tych stłumień, która jest w nas aby zostać uwolniona musi zostać przez nas uznana i uwolniona. Dopóki to się nie stanie, energia ta próbując się uwolnić, będzie urzeczywistniała w naszym życiu sytuacje, zdarzenia, osoby pozwalające nam na tę konfrontację. W ten sposób życie zaczyna przypominać zamknięty krąg, który obraca się coraz wolniej i wolniej, naszą życiową energię od zewnętrznej strony zaczynają blokować coraz większe dolegliwości, choroby, problemy finansowe, problemy w związkach z innymi, coraz mniejsze poczucie własnej wartości, aż w końcu poczucie bezwartościowości, złość i nienawiść do siebie i wszystkiego co nas otacza. To oczywiście bardzo ekstremalny opis skrajnych przypadków, jednak w życiu niemal każdego człowieka sytuacja ta pojawia się z mniejszym lub większym natężeniem.

Zastanówmy się, jeżeli wszystkie sytuacje życiowe, które nam nie służą potrafimy dzięki naszej niewiedzy przy sobie gromadzić i trzymać za pomocą oddechu (tłumiąc je w sobie w nadziei, że je eliminujemy bądź w ten sposób radzimy sobie z nimi), to może w ten sam sposób udałoby się je uwolnić?

Na kartach tego bloga jest to tylko logiczne wytłumaczenie, które może mieć dla Ciebie mniejszy lub większy sens. Może pomyślisz sobie – to takie proste, wspaniale by było gdybyś miał rację.

Dla mnie to logiczne wyjaśnienie jest wynikiem dziewięcioletniej pracy z oddechem. Jak zaczynałem nie wiedziałem jeszcze, że to doprowadzi mnie do takich wniosków… że prawda okaże się tak prosta i tak skuteczna. Jak szybka i skuteczna? Najlepiej przekonaj się sam. Z pewnością po wielu latach  niewłaściwego nieświadomego postępowania z energią oddechu, które spowodowało wypracowanie szeregu złych nawyków, potrzeba teraz przynajmniej kilku lat na wyprostowanie tych nieprawidłowości, ale sądzę, że jest o co powalczyć. Jedne efekty przyjdą bardzo szybko, na inne trzeba będzie trochę popracować aż zmieni się Twoje postrzeganie świata w zakresie przyczynowo-skutkowym. Ja ze swego doświadczenia mogę powiedzieć, że praktykowana przez mnie metoda pracy z oddechem jest szybka i skuteczna. Nie zrozum mnie, że oddech jest najważniejszy i wszystko zależy od niego. Oddech to tylko narzędzie, narzędzie pozwalające nam kontrolować i panować nad tym co dla nas ważne. To narzędzie, którym możesz regulować przepływ energii w swoim życiu  (wewnątrz i na zewnątrz bo jako w niebie tak i na ziemi) albo go rozregulować. Oddech to tylko jeden z przejawów Twojej fizyczności, ale kiedy połączysz go z Intelektem pozwoli Ci ogarnąć i zaprząc do pełnej harmonii sferę emocjonalną Twojego Istnienia, co jak już wiesz świadczy o jakości Twojego życia, którą oceniasz przez odczuwanie szczęścia bądź jego brak.